Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, dlaczego u nas nie zobaczysz rocznego malucha „ułożonego" w pozycji siedzącej na poduszkach ani dziewięciomiesięcznego bobasa prowadzonego za rączki po sali — to dlatego, że pracujemy według pedagogiki Emmi Pikler. Brzmi obco, ale w praktyce to jedna z najcieplejszych i najbardziej szanujących dziecko metod, jakie powstały w XX wieku.
Kim była Emmi Pikler
Emmi Pikler była węgierską pediatrą, która w latach 40. prowadziła w Budapeszcie dom małego dziecka. Obserwowała maluchy przez dziesięciolecia — tysiące dzieci, dzień po dniu — i odkryła coś, co dziś potwierdza współczesna neurobiologia: dziecko nie potrzebuje, żeby je „uczyć" rozwoju. Potrzebuje bezpiecznej przestrzeni, obecnego dorosłego i zaufania. Reszta dzieje się sama.
Dziecko rozwija się w swoim tempie — i to jest w porządku
Pikler udowodniła, że maluch, któremu pozwoli się na swobodny ruch, sam przejdzie wszystkie etapy rozwoju motorycznego. Obrót z pleców na brzuszek, pełzanie, czworakowanie, siadanie, wstawanie, pierwsze kroki — wszystko we właściwym dla siebie momencie. Jedno dziecko zacznie chodzić w dziesiątym miesiącu, inne w piętnastym — i oba są zdrowe, oba są w normie, oba robią to dobrze.
Dlatego u nas nie porównujemy dzieci. Nie ma „powinien już siedzieć" ani „dlaczego jeszcze nie chodzi". Jest Twoje dziecko, jego tempo i nasza cierpliwa obecność obok.
Dlaczego nie sadzamy dziecka, które samo jeszcze nie siada
To jest pytanie, które słyszymy najczęściej — i warto na nie odpowiedzieć spokojnie. Posadzenie dziecka, którego mięśnie i kręgosłup nie są jeszcze gotowe, wygląda uroczo na zdjęciu, ale dla malucha to trudna sytuacja. Dziecko zostaje w pozycji, której samo nie wybrało i z której samo nie potrafi wyjść. Nie może się położyć, nie może się przeturlać, nie może sięgnąć po zabawkę, która spadła. Musi czekać, aż ktoś przyjdzie i coś z nim zrobi.
I dokładnie tego chcemy oszczędzić dzieciom w naszym klubie. Chcemy, żeby maluch czuł się sprawczy — żeby wiedział, że jego ciało go słucha, że może samo zmienić pozycję, sięgnąć, odejść, wrócić. To nie jest drobiazg. To fundament poczucia „dam radę", które dziecko zabiera ze sobą na całe życie.
To samo dotyczy stawania i chodzenia. Nie stawiamy dzieci, które jeszcze nie stoją. Nie prowadzimy za rączki malucha, który jeszcze sam nie stawia kroków. Nie dlatego, że jesteśmy obojętni — wręcz przeciwnie. Dlatego, że szanujemy to, co właśnie robi jego ciało i mózg, i nie chcemy temu przeszkadzać.
Co to oznacza dla Ciebie
Kiedy przyprowadzisz swojego malucha do naszego klubu, zobaczysz dzieci, które bawią się na podłodze, czołgają, wspinają na niskie przeszkody, samodzielnie sięgają po zabawki, odpoczywają, kiedy chcą odpocząć. Nie zobaczysz „zajęć", na których wszyscy mają robić to samo w tym samym momencie. Zobaczysz za to opiekunki, które są blisko — wystarczająco blisko, żeby być dostępne, i wystarczająco z boku, żeby nie przeszkadzać.
Pedagogika Pikler nie jest metodą „efektowną". Jest w niej coś znacznie cenniejszego: zaufanie do dziecka i przekonanie, że maluch nie jest projektem do udoskonalenia, tylko małym człowiekiem, który już teraz — właśnie teraz — jest kompletny.
I właśnie takie spojrzenie na dziecko chcemy Ci zaoferować.
Chcesz zobaczyć Pikler w praktyce?
Zapraszamy na bezpłatne spotkanie — przyjdź i obserwuj, jak dzieci swobodnie eksplorują przestrzeń w naszym klubie.
Umów spotkanie →